Wojciech Zasadni | Mrożonki i inne obiekty | obiekt, wideo-instalacja | 2000

KONDYCJA MROŻONKI

Hibernacja to stan wychłodzenia a jednak rozpala wyobraźnię. W książkach science-fiction astronauci pokonują przestrzenie międzygwiezdne zamrożeni – w ten sposób doczekują do końca absurdalnie długich podróży. Śmiertelnie chorzy poddają się hibernacji w nadziei, że w przyszłości medycyna wynajdzie panaceum na ich dolegliwości. Paleontolodzy drążą lodowce w poszukiwaniu zakonserwowanych śladów życia z dawnych epok. Hibernacja obiecuje podróż w czasie a dokładniej mówiąc, zatrzymanie jego upływu. Na małą, codzienną skalę manipulujemy czasem używając domowych lodówek i zamrażarek. Mrożonki przyniesione ze sklepu, nie dokończone obiady, jedzenie zostawione na później czekają na swoją kolej. Kiedyś zostaną wyjęte z zamrażarki i posłużą do przygotowania posiłku, na razie jednak znalazły się w stanie zawieszenia. Zabezpieczone przed rozkładem, pokryte szronem, zostały, na jakiś czas, wyłączone z cyklu wzrostu, obumierania i konsumpcji. Spokój ich hibernacji potwierdza cichy, miarowy szum agregatu chłodniczego. Pojęcia hibernacji można użyć do opisu gry jaką człowiek prowadzi z rzeczywistością. Duża część kulturowych i technologicznych wysiłków cywilizacji skupiona jest na próbach uchylenia reguł naturalnego biegu rzeczy. Dotyczy to w szczególności najbliższego i zarazem najbardziej niepokojącego aspektu rzeczywistości: rzeczywistości ciała. Człowiek cenzuruje własną świadomość, wypiera z niej zwierzęcość. Wyposażony w techniczne protezy wymyka się prawom natury i sam dyktuje warunki. Technologie medyczne zaprzeczają chorobie, pojazdy-odległości, mikroskopy i teleskopy-skali. W ten sposób hibernujemy się, zapadamy w letarg, tworzymy iluzję ponadnaturalnej tożsamości. Ta dyspensa jest oczywiście tylko tymczasowa – koniec końców ciało zawsze przypomina o swojej prawdziwej skali, wydolności i śmiertelności. Mrożonki Wojciecha Zasadniego można odczytać jako rzecz o metaforycznie pojętej hibernacji i przebudzeniu z niej. W wyciemnionej galerii Zasadni ustawia zamrażarkę. Widz, który się do niej zbliża, odnajduje się swojskiej sytuacji, powiedzmy w sytuacji nocnej wyprawy do lodówki po jakiś smakołyk. Z drugiej strony, atmosfera pracy ma w sobie coś onirycznego – zamrażarka, banalny sprzęt kuchenny, została wyrwana z domowego kontekstu i tkwi samotnie w półmroku. Po otwarciu drzwi chłodziarki widzi się mrożonki, owoce, warzywa, a pomiędzy nimi skuloną ludzką postać wykonaną z mięsa. Ten groteskowy obraz przywołuje manierystyczne martwe natury, może kojarzyć się z kompozycjami Arcimbolda, w których wiktuały układają się w kształt ludzkich twarzy. Z tym wyestetyzowanym wizerunkiem kłóci się mięsny konkret figury. Jej natrętna cielesność wykracza poza konwencję martwej natury i rozsadza sztuczność rzeźbiarskiej aranżacji. Drugim elementem instalacji, kontrapunktem dla kompozycji w zamrażarce jest film, na którym ta sama postać z mięsa jest zjadana przez psy, gdzieś w krzakach. Martwą naturę zastępuje tu natura jak najbardziej żywa. Mrożonki są pracą o życiu w zawieszeniu. Sytuacja wykreowana przez Zasadniego przypomina gest człowieka, który ucieka od swoich kłopotów i kładzie się do snu. Zasypiając żywi irracjonalną nadzieję, że po przebudzeniu okaże się, że wszystko „jakoś się ułożyło”. Mrożonki opowiadają o odrzucaniu tego, co teraz i naprawdę, o życiu w oczekiwaniu: na lepsze jutro, na nową, doskonalszą technologię, nowy lek, na autobus, który zwiezie nas tam, gdzie nie dalibyśmy rady dojść na piechotę. To, co dzieje się na filmie, tylko na pierwszy rzut oka może wydać się drastyczne. W istocie chwila, w której psy zjadają zamrożoną dotąd postać jest momentem akceptacji, powrotem z hibernacyjnego snu do normalnego cyklu życia. Wojciech Zasadni mówi o tym wszystkim w bezpośredni, sugestywny sposób. Dyskurs skonstruowany w Mrożonkach jest dosłowny, ale użyte środki sprawiają, że odbieramy go raczej zmysłowo niż racjonalnie. Pojgcia i proste prawdy zmieniają się tu w intensywne, intymne doświadczenie. Najważniejsze w tej pracy są: chłód owiewający widza kiedy otworzy zamrażarkę, szron na owocach i figurze, nietrwałość rzeźbiarskiej formy, która istnieje tylko dopóki pracuje chłodziarka. Melancholia, która pojawia się, kiedy oglądamy psią obojętność na to, że porcja mięsa ma ludzki kształt.

Stach Szabłowski

 (Tekst z katalogu towarzyszącego wystawie Wojciecha Zasadniego w CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie)