UNFOLDING MEMORIS / wystawa zbiorowa

artyści: Adina On-Bar, Doron Furman, Iris Hever, Lilliana Kadichevski, Sala-Manca Collective (Izrael)

kuratorzy: Lilliana Kadichevski i Marek Wasilewski

Pod powierzchnią wspomnień – o wystawie izraelskich artystów w Galerii ON

W Galerii ON w Poznaniu 4.10.06 otwarto wystawę artystów z Izraela zatytułowaną „Unfolding Memoirs”. Twórcy ci w większości posługują się wideo (Doron Furman, Iris Hever, Lilliana Kadichevski oraz grupa Sala-manca), wyjątek w tej grupie stanowi Adina Bar-On artystka performance.

Izraelscy artyści mówią o wspomnieniach w sposób metaforyczny, posługują się symbolami czy wizualnymi skojarzeniami, które niekiedy wydają się niemożliwe do wysłowienia. Do wspomnień odwołuje się Iris Hever, której wideoinstalacja „Belongings” składa się z odbiornika telewizyjnego, umieszczonego w czymś, co kształtem przypomina wielką skrzynię ładunkową – jedną z takich, jakich używa się na statkach. Dodatkowo skrzynia ta przedstawiona jest na filmie wideo; mamy do czynienia z jej zwielokrotnieniem (ukazaniem skrzyni w skrzyni). Ta praca mówi o wygnaniu. Artystka z jednej strony nawiązała do wycofania się osadników żydowskich ze strefy Gazy, z drugiej zaś do historii swojej rodziny, która w czasie wojny została zmuszona do opuszczenia Siedlec i tułaczki po Europie. Unoszące się skrzynie symbolizują więc los, który przerzuca człowieka z miejsca w miejsce. Praca mówi w ten sposób o stanie zawieszenia, o byciu „pomiędzy”, które charakteryzuje los wygnańca i tułacza. O wygnaniu traktuje też instalacja Dorona Furmana pt. „Names”, w skład której wchodzą przenikające się ze sobą: obraz wideo a także stół, krzesło oraz długa kartka papieru z wypisanymi nazwiskami. Projekcja wideo ukazuje człowieka z założonym na twarz inhalatorem, który odczytuje te nazwiska i część z nich skreśla. Są to nazwiska ludzi, którzy opuścili Polskę w latach 1914-1936. Nazwiska skreślane to nazwiska żydowskie, co można odnieść do skazania tych ludzi na Zagładę. Izraelscy artyści nie poruszają jednak tego bolesnego (ale przecież nie możliwego do przedstawienia) tematu. Zarazem pokazują to, co wiąże się z Zagładą: wygnanie z „raju utraconego”, pozostającą już na zawsze Żałobę (czy raczej Melancholię) oraz kruchość rzeczywistości. Dlatego też ich prace przepełnione są melancholią i cierpieniem. Jak powiada Frank Ankersmit: „Pamięć o Holocauście musi pozostać chorobą, psychiczną dolegliwością, na którą nie możemy nigdy przestać cierpieć”(1) . To przeżywanie cierpienia proponuje poprzez swe akcje Adina Bar-On. Pierwszą pt. „Sacrifice”, artystka zrealizowała przed poznańską Synagogą (w której wciąż mieści się wybudowana przez nazistów pływalnia…). Była to realizacja dźwiękowa, przypominająca żałobną modlitwę, krzyk rozpaczy, nieustający lament. Ciekawe było zderzenie pełnego boleści krzyku artystki, który rozlegał się przed Synagogą, z rzeczywistością tego miejsca: ludźmi, którzy po prostu wchodzili i wychodzili z pływalni. Drugi performance pt. „Home of Course” Adina Bar-On zrealizowała w galerii. Podczas akcji z kartek papieru wykonała symboliczny dom, którym później próbowała się otulić niczym suknią. Dom z kartek był biało-czerwony (odniesienie do Polski?). Artystka pokazała, że choć dom kojarzy się z miejscem bezpiecznym, ze schronieniem, bardzo łatwo go zniszczyć. Dlatego też na końcu akcji dom ten został porzucony… Artystka grała przede wszystkim emocjami widocznymi na jej twarzy; zmieniając mimikę oddawała uczucia smutku, lęku, niepewności, przerażenia, ale też radości i szczęścia. W ten sposób ona także opowiedziała o wygnaniu. Ale poczucie wygnania można rozumieć bardziej metaforycznie. Jak pisze Kinga Dunin: „Zostaliśmy wygnani nie tylko z raju tradycyjnego społeczeństwa, ale także z raju uprawomocnionych, wiarygodnych opowieści”(2) – i jest to poczucie, które można uznać za uniwersalne. Stąd też pojawia się potrzeba tworzenia nowych opowieści czy znalezienia nowego języka dla opowiedzenia o tym wygnaniu. Dlatego w pracach izraelskich artystów można odczuć tęsknotę za „rajem utraconym”. Do niego odwołują się prace Lilliany Kadichevski. W wideoinstalacji pt. „Forest whisspers” artystka zestawiła ze sobą sceny tańca ptaków i ludzi, upodabniając ludzkie sylwetki do ptaków. Ukazanie człowieka w kontekście natury jest takim marzeniem o powrocie do „raju utraconego”, jednak marzeniem niemożliwym do spełnienia. Porównanie człowieka do ptaka, w tym przypadku ma na celu ukazanie kruchości i niepewności ludzkiej egzystencji. Ale odwołania do ptaków w sztuce mają też inne konotacje: mogą symbolizować marzenie o wolności, o przekraczaniu granic, a z drugiej strony, o opanowaniu bezkresnych przestrzeni, co ukazuje inna wideoprojekcja Lilliany Kadichevski pt. „Thunderbird”. Jest to wideo przedstawiające dwa wielkie ptaki – argentyńskie kondory, które wykonują powolny, rytualny taniec, krążąc w przestworzach. Czy film wyraża marzenie o wolności czy raczej strach przed zagrożeniem, jakie wiąże się z tym wielkim drapieżnym ptakiem? Tego artystka nie dopowiada w swej pracy, pozostawiając widzom wolności interpretacji. Ale do tego obrazu można odnieść słowa Ptaśka, bohatera powieści Williama Whartona: „Sto miliardów ptaków, pięćdziesiąt na jednego człowieka – a ludzie jakby ich nie widzieli. Taplamy się w szlamie niebotycznych obszarów i jakoś nikomu to nie przeszkadza. Jak musi patrzeć na naszą niewolę ptak z przepychu przestworzy?”.

Lilliana Kadichevski to zarazem kuratorka ze strony izraelskiej tej niezwykle poetyckiej wystawy. O projekcie wystawienniczym w Galerii ON napisała: „Nasza podróż do Polski z pewnością naznaczona jest oczekiwaniem i wzrastającymi emocjami. Polska, choć jest dla nas krajem obcym, nie jest nieznana i z pewnością posiada szczególne znaczenie. Przypomina nam w pewien sposób klimat domu. Czujemy przyciąganie tej ziemi i tej kultury poprzez historie naszych rodzin, jakie żyły tu wiele lat temu. Historie te wypełnione były szczęściem i radością, które naznaczyły także wspomnienia smutku i rozpaczy. Wydaje się, że przeszłość pozostawiła w nas niezmywalne piętno, mimo że nie jest związana z naszymi osobistymi doświadczeniami. Istnieje potrzeba dotarcia pod powierzchnię wspomnień po to, by dotrzeć do sedna. Dla nas to jest najważniejsze”.

Iza Kowalczyk

 

Unfolding memoirs, Galeria ON, Poznań, 5 i od 9 do 14 października 2006, kuratorzy: Marek Wasilewski, Lilliana Kadichevski

Przypisy:
1) Frank Ankersmit, „Pamięć Holocaustu: żałoba i melancholi”a, [w:] „Narracja, reprezentacja, doświadczenie. Studia z teorii historiografi”i, pod red. Ewy Domańskiej, Universitas, Kraków 2004, s. 425.
2) Kinga Dunin, „Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności”, WAB, Warszawa 2004, s. 111.