Susanne Krell | Gmachy idei – otwarte / zamknięte | instalacja | 2006

kuratorka: Anna Tyczyńska

Głosy Kamieni

Kamienie rzadko są używane do innych celów aniżeli ich początkowe przeznaczenie, ponadto często znikają pod gipsem bądź farbą. Ale, kto jest tak naprawdę zainteresowany  kamieniami? Susanne Krell. Artystka odkryła ich urok i zafascyfowana nimi “zaraża” innych  tym samym uczuciem. Każdy kamień jest pierwotny u swego źródła, a podczas pracy nad nim jest kultywowany. Susanne Krell wyzwoliła uczucia, zrozumienie i fascynację dla kamieni, które bezwzględnie są materiałem martwym. Właśnie to wszystko wypełnia jej studio, tak fizycznie jaki i duchowo i rozciąga się daleko poza rodzinny region. Kamienie z całego świata, ich historie i  opowieści łączą osobę, która je znalazła z artystką. One wszystkie są czegoś świadkami. To jednak nie jest oczywiste dla żadnego z kamieni. Rejestrowane i numerowane są magazynowane. Tak obserwowane są podziwiane i kochane. Sto pięćdziesiąt pięć kamieni zostało zebranych i  uformowało coś co Susanne Krell nazywa skarbcem pozostałości. I tak na przykład  kamień z kościoła Św. Sergiusza w  Kairze, ma być tym, który pochodzi z miejsca, gdzie Maria i Józef spędzili noc wraz z Jezusem. Inny jest z parku w Tokio, park który obecnie przykrywa stare pole bitwy, na którym Tenno zdobył władzę nad Szogunem w 1868 roku. Tego typu kamienie są świadkami i posłańcami.

Susanne Krell rozwinęła artystyczny proces, który w związku z  powyżej  wspomnianą kolekcją pierwotnych (głównych) relikwi, zaowocował w pozostałości wtórne. Podążając  za historycznym i religijnym wierzeniem związanym z pielgrzymowaniem, wiemy, że ludzie wierzyli, iż mogą absorbować leczniczą i uzdrawiającą moc poprzez nakładanie kawałka tkaniny lub papieru na oryginalne relikwie by później zabrać je (tkanine lub papier) ze sobą. Jakaś część tej tradycji jest obecna w długim i dalekich od zakończenia sekwencji prac Susanne Krell, która swoje „badania” przenosi na budynki,ściany, struktury kamieni na całym świecie.

Artyska wykorzystuje technikę „pocierania”, podobną do „pocierania” mosiądzu, rozwinięta w średniowiecznych kościołach angielskich, w której  kawałek papieru jest  przyciśnięty  do  metalowej powierzchni tablicy nagrobnej , następnie pocieranej przy pomocy wosku lub grafitu. Max Ernst wprowadził tę technikę do kręgu sztuki nowoczesnej używając określenia „frottage” .

Susanne Krell kładzie kartkę papieru, czasami kalki kreślarskiej na wybrany kamień i  „wyciera/pociera” jego reliefową strukturę przy pomocy kredki. Ten proces kopiowania trwa zaledwie dziesięć minut i jest wystarczającym dowodem na unikalność każdej pracy. Artystka pracuje z dużą dozą empatii, z determinacją starając się zachować każdy milimetr kamienia, zreprodukować dokładnie każdą część i chcąc chłonąć cały proces wszystkimi  zmysłami. Każda praca to performance, który pozostaje w pamięci jak most między statycznym oryginałem i poruszającym się frottagem. To także bardzo  delikatna procedura, zawsze czujna by  nie prowokować i nie zranić uczuć, które utrzymują w równowage między  czułym dotykiem a pragmatycznym dążeniem do ukończenia pracy. Projekt i  jego progres zawsze ma na uwadze i honoruje budynki religijne i cywilizacje, ich historie i teraźniejszość, sztukę i przetrwanie. Krok po kroku, kartka po kartce  frottage odsłania  indywidualne wzory odzwierciedlające powierzchnie kamieni, które były częścią polityki, ekonomii, religii, transportu i kultury. I tak pośród wielu koncepcji, Susanne Krell planuje zabrać fottage z meczetu do synagogi w Berlinie.

Artystka idzie dalej w swoich poszukiwaniach. Nakłada kolor na oryginalne prace w większej skali. Kolor i przestrzeń,  ich specyficzna  dominacja, intrygują jej uwagę od dłuższego czasu. W 1997, w ruinach klasztoru w Rommersdorfie, zainstalowała długą, błękitną ławkę i harmonizując przeźroczystość kolorów kamiennego, cienistego  pokoju przy pomocy żółtych kombinacji osiągnęła zmysłową, lecz silną atmosferę, która wyzwoliła liryczną i dynamiczną energię i pozwoliła na jej obserwację. Doświadczenie jaki wyniosła z tych zimnych i ciepłych znaków, zaowocowało  kolorystycznym schematem błekitu i żółci, nad którym pracuje od 2000 roku.

To nie “ LITOMANIA”, lecz namiętne poszukiwanie sztuki napędza działania Krell. Kamienie i ich „odbicia” są, jak się okazuje, jej bliskimi i dalekimi przyjaciółmi. Artystka śledzi je, odkrywa kierowana jej intelektualną siłą, kreatywnością i chęcia podróżowania.

 

English

The Voices of the Stones

Stones are hardly ever used for any other purpose than their initial function and they often disappear under plaster and paint. But who is really interested in stones? Susanne Krell. She has discovered their charm, become fascinated by them and infected others with the same feeling. Each stone is primitive in origin, and becomes cultivated when worked on. The artist has developed feelings, understanding and fascination for stones which are by no means dead material. This is what fills her studio materially and spiritually and spreads far beyond the home region. Stones from all over the world, all with their different histories and tales linking finder and artist. They are all witnesses of something. This is not obvious for any of the stones. They are registered, numbered and stored. Observed, admired and loved. One hundred and fifty-five stones have been collected and form what Susanne Krell calls a treasury of remains.

A stone, for example, from the Sergius Church in Cairo, said to be where Mary and Joseph spent the night with Jesus. Another is from a park in Tokyo which now covers the old battlefield where the Tenno seized power from the Shogun in 1868. Such stones are witnesses and messengers.

Susanne Krell has developed an artistic process which, in regard to the above mentioned collection of primary relics, results perhaps in secondary relics. Following historical religious belief in pilgrimage, we know that people felt they could absorb the healing or curing magic by applying a piece of cloth or paper to original relics and cribs and taking it away with them. Some of these traditions are apparent in the long and far from finished work sequence of Susanne Krell who has applied her studies to buildings, walls and stone structures all over the world.

The artist applies the technique of rubbing, similar to the original “brass rubbing” developed in English churches in which a sheet of paper is pressed onto the metal plaques set into the tombs and its surface “rubbed” with wax or graphite. Max Ernst introduced this technique, using the term “frottage”, into modern art. Susanne Krell places a sheet of paper, sometimes tracing paper, on the selected stone, holds it against the surface and rubs the resulting relief structure with crayon onto the paper. This copying process takes roughly 10 minutes. This is evidence enough that the work may claim its own uniqueness.

Susanne Krell works emphatically and in a determined way at each place to preserve every millimetre of the stone, to reproduce each selected part exactly and to absorb the process with all senses. Each work is a performance which remains in the memory like an infinite bridge between the static original and the mobile rubbing. It is a careful procedure, always careful not to provoke attention or hurt feelings, which maintains the balance between a tender touch and pragmatic work accomplishment. The project and its progress honour religious buildings and civilizations, their history and presence, art and survival. The frottages show step by step, from sheet to sheet, absolutely individual patterns and reflect the surfaces of stones which have played a part in politics, economy, religion, transport and culture. Among all ideas, Susanne Krell plans to take the rubbing of this mosque to the synagogue in Berlin.

Susanne Krell goes one step further by colouring the original rubbings in larger sizes. Colour and space, working together in their own specific dominance have been attracting her attention for a long time. In 1997, in the ruins of the monastery in Rommersdorf, she staged a long blue bench, and balancing the luminosity of the colours of the stone-shaded room in combination with yellow, she developed a sensual but powerful atmosphere which allowed lyrical and dynamic energy to escape and be observed. The experience she derived from these cold and warm signs have become a colour scheme of blue and yellow on which she has worked since the year 2000.

It is not lithomania which drives Susanne Krell, but her passionate search for art . Stones and their rubbings are, it appears, her close and her distant friends. With her intellectual power, her creative sense and care to travel light she tracks them down.