POZNAŃ ART NOW II | wystawa zbiorowa | 2005

artyści:  Sławomir Brzoska, Izabella Gustowska, Joanna Hoffmann, Mirosław Kaczmarek, Piotr Kurka, Agata Michowska, Andrzej Pepłoński, Sławomir Sobczak, Anna Tyczyńska, Marek Wasilewski, Tomasz Wendland, Wunderteam

miejsce: Galeria Bielska BWA, Bielsko-Biała

kurator: Sławomir Sobczak

 

Już pod koniec lat 70-tych Poznań jako ośrodek artystyczny w Polsce na gruncie idei konceptualnych wykształcił własną specyfikę będącą często w konflikcie z dominującymi aktualnie w sztuce trendami. W Poznaniu wtedy także rozwinął się ruch galerii promujących ową odmienność.

Preferowane w Poznaniu „drobne narracje” „nie podlegają żadnym ogólnym regułom ani kryteriom, są one raczej odmową podporządkowania się wielkim narracjom i obroną prawa każdej jednostki do własnej narracji, do rozwijania własnej wyobraźni narracyjnej” – napisał w 1994 r. Grzegorz Dziamski we wstępie do katalogu wystawy Drobne Narracje.

W sukurs odmienności mentalnej przyszła technologia, którą często artyści poznańscy wykorzystują do budowania własnej strategii artystycznej.

Filozofia, sztuka i nauki ścisłe – czytamy u Deleuze’a – wchodzą w relacje wzajemnego rezonansu i wymiany – zawsze z powodów wewnętrznych. Sposób w jaki zazębiają się zależy od ich własnej ewolucji. To bowiem co łączy te trzy dziedziny jest ich wzajemną mediacja. Dzięki owej medialnej zdolności mogą pełniej istnieć i coś kreując włączyć się w serię zdarzeń, opinii, hipotez i zjawisk. I chociaż „świat się uniformizuje zatracając lokalne swoistości i tradycje”[1] Piotr Piotrowski podkreśla konieczność rozumienia sztuki współczesnej, która posługuje się językiem globalnym przez odczytywanie lokalnego kontekstu dzieła, jego tzw. derridiańskiej ramy. Owa rama ukrywać ma swego rodzaju genius loci. „Być może sztuka na całym świecie, a przynajmniej na Wschodzie i Zachodzie, mówi tym samym językiem, właściwie podobnymi językami; mówi jednak co innego, właśnie dzięki uaktywnianej przez nas ramie.”

[1] Piotr Piotrowski, Znaczenia modernizmu. W stronę historii sztuki polskiej po 1945 roku. Poznań 1999. s.266.

***

Poznań Art Now II jest drugą odsłoną wystawy, której premiera odbyła się podczas ubiegłorocznego Łódź Biennale. Nie jest jednak przeniesieniem tej wystawy tylko pewną wariantową jej koncepcją. W zamyśle wystawa ta ma w sposób klarowny ukazywać wizerunek tego czym charakteryzuje się środowisko Poznania, związane z kręgiem artystów Galerii ON i IF Museum Inner Spaces. Wystawa mimo pewnych podobieństw ukazuje 14 różnych koncepcji artystycznych. Prezentuje wybrane prace z twórczości 13 artystów oraz cztero osobowej formacji Wunderteam.

Wystawa formalnie podzielona jest na dwie przestrzenie ekspozycyjne Pierwsza – jasna – w której prezentowane są różne medialnie realizacje czterech artystów, Anny Tyczyńskiej, Zbigniewa Taszyckiego, Tomasza Wendlanda i Mirosława Kaczmarka, którego instalacja fotograficzna zamyka przestrzeń dolnej sali. Instalacja ta składa się z czterech wielkoformatowych fotografii oraz 2 pomp dokonujących transfuzji czerwonej cieczy między sobą. Realizacja ta silnie związana z nurtem body artu, odnosi się do organicznego pojmowania ludzkiej egzystencji. Trzy z czterech autoportretów artysty ukazują wymianę krwi między jego ustami a pozostałymi organami zmysłu,  (oko, nos, ucho), natomiast czwarty ukazuje jej wydalanie. Pompy umieszczone pod zdjęciami w rytmie przywołującym na myśl bicie serca przepompowują poprzez leżące na ziemi rurki krwistą ciecz dokonując swoistą jej wymianę.

Kolor krwi jest kolorem przewodnim konstrukcji całej wystawy.

Realizacja Anny Tyczyńskiej „Kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba, żartuje,  w myśli w mowie , w sercu,  na ślubnym kobiercu” ma w sobie zawartą potencjalność krwi. Tytułem pracy jest wyliczanka, którą dziewczynki recytują obrywając kolejne listki akacji i marząc o przyszłości.  Jest to jedna z tych gier, którą zarówno kobiety jak i mężczyźni podejmują przez całe dorosłe życie.

Na stojących w rzędzie podestach umieszczone są złożone prześcieradła. Dziewięć z nich ma mały otwór z precyzyjnie wykonanym wokół niego haftem. Prześcieradła te odnoszą się w sposób oczywisty do dawnej tradycji związanej z rytuałem  nocy poślubnej. Otóż przed pierwszym stosunkiem płciowym panna młoda nakrywana była takim prześcieradłem. Przez otwór pan młody dokonywał jej rozdziewiczenia. Zakrwawione prześcieradło następnie wywieszano na dowód niewinności kobiety. Także i tu w pozornie białej materii płótna zakonotowana jest więc symbolika koloru czerwieni, do czego nawiązuje także wbita w ostanie 10 prześcieradło igła z czerwoną nitką. Prześcieradło czekające na swoją dziewice.

Zupełnie inaczej strategii koloru używa w swojej instalacji malarskiej Zbigniew Taszycki. Instalacja wpisana w architekturę traktuje kolor formalnie. Istotniejszym z punktu widzenia koncepcji tej realizacji jest kształt okręgu. Malatury umieszczone na czterech elementach architektonicznych podkreślają mobilność kształtu, ukazując jego kolejne, pozorowane fazy ruchu.

Ostatnia realizacja prezentowana w sali dolnej wypełnia przestrzeń przede wszystkim dźwiękiem, choć i obraz nie jest tu bez znaczenia. Tomasz Wendland prezentuje instalację dźwiękową  pt. Oddech – fuga. Materiałem wyjściowym do powołania tej wieloelementowej realizacji jest rejestracja obmywania twarzy wodą przez kobietę. Wybrane fragmenty zawierają w sobie czas (i dźwięk) jednego oddechu.  Złożone w pętlę 3 oddechy tworzą rytmiczną ścieżkę dźwiękową , o dramatycznym wydźwięku.

Przenosząc się do sali górnej od samego wejścia atakowani jesteśmy także czerwienią wideo-realizacji Agaty Michowskiej Także i tu wita nas dopełniający projekcję intrygujący dźwięk chorałów gregoriańskich. „Pure Gothic Style” jest próbą uchwycenia wielorakich znaczeń i skojarzeń, oscylujących pomiędzy ideą rzeźby jako formy pozostającej w nieustannym ruchu i zmienności,  a ideą życia podlegającego podobnym prawom. Między jednym i drugim rozciąga się cała gama doznań, namiętności, oczekiwań, dramatów nadających naszemu życiu kształt i sens. „Pure Gothic Style” tworzy swoisty wizualny wzór ludzkiej egzystencji, będącej niekończącym się procesem  kreacji i zniszczenia.

Tuż obok dostrzec można inną realizację autorstwa Marka Wasilewskiego pt „Chuligan”, odnoszącą się do problematyki społeczno politycznej. Konkretnie odnosi się do sytuacji do której dochodziło w Galerii Arsenał w Białymstoku w 1994 roku . Film przedstawia w syntetyczny sposób publicznie prezentowane poglądy posła LPR na sztukę współczesna i moralność. Praca jest protestem politycznym przeciwko obojętności wobec nietolerancji i nienawiści propagowanej pod osłoną poselskiego immunitetu.

Kolejna realizacja prezentowana w przestrzeni sali górnej to dwuelementowa instalacja „Go!” Sławka Sobczaka powstała w cyklu „Przejścia konieczne”.. Instalacja składała się z projekcji, na której w ciemności dostrzegamy sylwetkę zaniepokojonego człowieka, jakby czekającego na to co się lada moment wydarzy, gotowego do ucieczki Wizerunek ten przerywany jest nierytmicznymi rozbłyskami czerwonego światła wzmagającymi napięcie i odczucie niepokoju, niepokoju przed nami. Instalację dopełnia umieszczona nieco w oddali od projekcji monumentalna czerwona ściana z umieszczonymi przed nią w 7 rzędach stalowymi linkami. Zbliżając się do niej a jednocześnie oddalając od projekcji uruchamiamy mechanizm wprowadzający linki a tym samym całą przestrzeń ściany w wibrację. Praca odnosi się do problemu komunikacji z drugim człowiekiem do strachu przed bezpośrednim kontaktem i w końcu do konieczności zmierzenia się z tymi problemami.

Między tymi dwoma elementami omawianej pracy usytuowana jest praca Piotra Kurki pt. „Nigdy nikogo nie brak” Instalacja składa się z dwóch elementów: postaci małego chłopca wykonanej z kilku tysięcy szklanych kulek, siedzącego na rowerze, oraz małego zniekształconego domku z czarnym otworem. Aranżacja przedstawia „zamrożoną ” sytuację docierania do brzegu tajemnicy lub horyzontu percepcji. Jest także opowieścią o pierwszym doświadczeniu śmierci. Szklane kulki obecne w dziecięcym świecie mogą transformować rzeczywistość i generować nowe przestrzenie, także mentalne.

Nieco dalej usytuowana jest charakterystyczna dla Sławomira Brzoski instalacja o której autor  sam mówi: „Napinam „struny” w przestrzeni, odbywając swoistą podróż. Staram się, by struktury, które powstają, aktywizowały przestrzeń i równoważyły się w niej. Szukam w ten sposób harmonii, ale unikam jakiejkolwiek narracji czy  odniesień do świata zewnętrznego”

Choć, czy schody będące wynikiem jego działalności nie maja takich odniesień?

Ciąg prac zamyka minimalistyczna instalacja Andrzeja Pepłońskiego składająca się także z kilku elementów. W mroku pomieszczenia rzucającym się od razu elementem jest jedynie leżący na podłodze pod ścianą rower. Rower którego przednie koło podlega nieustającym obrotom. Potem dostrzegamy także mały czerwony punkt, także krążący niczym satelita po orbicie ziemi. Szukając źródła tego światła dostrzegamy sylwetkę Buddy trzymającego w rękach lusterko odbijające światło lasera. Ta, jak i inne prace Andrzeja Pepłońskiego odnosi się do usytuowania człowieka w kosmosie. Źródeł tego kosmosu artysta jednak nie szuka gdzieś daleko, lecz w sobie i swoim najbliższym otoczeniu, czyli sytuuje człowieka w sobie samym. Ta niezwykle precyzyjnie skonstruowana myśl filozoficzna nadaje wielowarstwowy sens tej pracy, skomentowany przez autora tymi słowami „To samo Światło. Strefa jasna, strefa ciemna”.

Kolejna praca także sytuuje nas w obliczu Kosmosu.

Idea pracy „Poza liną powiek” Joanny Hoffmann zrodziła się podczas jednej z podróży. Podróży w stronę zewnętrznego punktu destynacji oraz w głąb samego siebie. Podróż staje się czasem relaksu, sennej kontemplacji,  zatopienia się we własnych myślach.. Fale alfa towarzyszą umysłowi w stanie spoczynku, kiedy zamkniemy oczy, a także tuż przed zaśnięciem i zaraz po obudzeniu.

Sfera wizualna filmu „dzieje się” w źrenicy oka. Tam, w obszarze graficznego zapisu EEG mieszają się światła mijanych dróg i osiedli ze światłami gwiazd i galaktyk naszego Universum.

W sferze dźwiękowej utwór łączy „zewnętrzne” odgłosy podróży pociągiem z „wewnętrzną melodią” fali mózgowej alfa..

Wychodząc z pomieszczenia projekcyjnego natrafiamy na monitor w którym odtwarzany jest film, zapis spotkania członków grupy Wunterteam w składzie Włodzimierz Filipek, Rafał Jakubowicz, Wojciech Duda i Maciej Kurak, z bezdomnymi zatrudnionymi do pilnowania 120 elementowej realizacji plenerowej Magdaleny Abakanowicz stojącej na poznańskiej Cytadeli. Film „Przyczepa” ujawnia myśli prostych ludzi na temat tej głośniej realizacji, wskazuje na ich zaangażowanie, a jednocześnie obnaża kruchość związku dzieła sztuki z odbiorcami. Film jest zarówno klasycznym dokumentem,  pasożytującym na żywej tkance sztuki.

Ostatnią pracą  na wystawie jest realizacja ekranowa z cyklu „Life is a story”. Izabelli Gustowskiej, odnosząca się do problemów miłości, namiętności i pożądania. Te trzy stany zamknięte w formę rozwiniętego kwiata wirują na ekranie tworząc ciąg obrazów i ich multiplikowanych znaczeń. Stronę wizualną dopełnia dyskretnie dobrana ścieżka dźwiękowa.

Dźwięk był także głównym medium przygotowanego i wykonanego przez Konrada Smoleńskiego. wystąpienia podczas otwarcia wystawy. Wykonał on szereg utworów dedykowanych miejscu wystawy i miastu Bielsko Biała np. „Bielska Jesień”, „Tęsknota za malarstwem”, nie zabrakło także wcześniejszych kompozycji autora. Wszystkie utwory wykonane były na własnoręcznie skonstruowanym instrumencie zbudowanym na bazie czaszki psa.

Cała wystawa zamyka się w swoim podtytule „Koło poznania” z dwojakim rozumieniem tych słów. Po pierwsze, koło (miasta) Poznania odnoszące się do miejsca aktywności artystów pokazywanych na wystawie. A po drugie i co ważniejsze do procesu poznawania i koła jako kształtu potencjalnie mobilnego. Aktywność odbioru sztuki poznańskich artystów prezentowanych na wystawie może być źródłem zrozumienia tych prac i siebie samych Prac tych nie można oglądać i żeby je zrozumieć  trzeba w nich chcieć tylko uczestniczyć.

Język którymi mówią te realizacje nie jest językiem hermetycznym, jest językiem żywym. Konstrukcja wystawy ma charakter kuratorski dobór prac i ich wzajemne usytuowanie ma  także aspekt budowania rozumienia a przewijający się wątek koloru (czerwonego) i formy (koła) scala wszystko w jeden interaktywny poemat o naszej egzystencji pomiędzy urodzeniem a śmiercią.

Kurator wystawy Sławek Sobczak

Wykorzystano cytaty z tekstów artystów biorących udział w wystawie.