Jarosław Klupś | Autotwory | fotografia | 2004

Kuratorka: Anna Tyczyńska

 

Mając na uwadze twórczy wpływ otaczających ludzi i miejsc na moją osobę a także różnorodność sytuacji w jakich przychodzi mi się znaleźć, sięgam po fotografię. Pragnę obiektywnie zrelacjonować „prawdziwego mnie” wobec otoczenia. Łudzę się nadzieją, że może uda mi się przeniknąć na drugą stronę emocjonalnego lustra drugiego człowieka, który wpływa na mnie, jednocześnie mnie kreując i destruując.

Aby wykonać prezentowane fotografie, na wprost swej twarzy zainstalowałem własnoręcznie zbudowany aparat fotograficzny, który  rejestrował mój wizerunek przez kilka godzin. Trwające tak długo naświetlanie miało na celu zobiektywizowanie widzenia. Efemeryczne gesty i chwilowy wyraz twarzy zatraciły swe znaczenie dla jej obrazu zaś kolejne grymasy wzajemnie się unieważniały, pozostawiając ledwie widoczne ślady.

Dziewiętnastowieczni fizjonomiści prawdy o osobowości człowieka szukali w jego chwilowej mimice. Ja próbuję odnaleźć ją w trwaniu twarzy, pomijam czynność pozowania przed aparatem, odrzucam sztuczność zachowań. Naświetlając swój wizerunek, wykonuję rozmaite, codzienne czynności – rozmawiam z przyjaciółmi, pracuję, słucham muzyki, jem, spaceruję z psem, drzemię itp.

Podczas rejestracji obrazu mej twarzy zapisuję również odgłosy wykonywanych czynności. Odtwarzane podczas prezentacji zdjęć, wzmacniać mają wrażenie trwania twarzy, ciągłości projekcji; nabierają ponadto nowych, fantastycznych brzmień. Oto dwa bliskie, lecz nie znane mi światy – mój głos i wygląd, z zewnątrz, po za chwilą…

Powstałe fotografie ukazują upływ czasu; zabalsamowany w Autotworach, jest ledwie drobnym ułamkiem mojego w nim trwania. Moja twarz tkwi w nim niczym w tajemniczej sferze, pełnej niejasnych śladów świata zewnętrznego, staje się maską – hybrydą różnorakich stanów emocjonalnych i przelotnych reakcji na otoczenie.

Każda biała smuga lub plama w obrazie to świadectwo minionych chwil, jednak ich mnogość wzbudza we mnie poczucie spokoju, wrażenie powolnego rytmu upływającego czasu, wobec którego – relatywnie – pozostaję niezmienny.