Dominik Lejman | Monofobia | wideo freski | 2005

kurator: Sławek Sobczak

współpraca: Marika Zamojska

Nie dotykaj – o „Monofobii” Dominika Lejmana w Galerii „ON”

                Na początek przyjrzyjmy się nieco terminologii. Fobia (z grec. phobós) znaczy tyle, co strach. W rozumieniu psychologicznym jest to uporczywy lęk przed określonymi przedmiotami lub sytuacjami. Klaustrofobia – lęk przed zamknięciem, agorofobia – strach przed otwartą przestrzenią, wreszcie arachnefobia – nienawiść do pająków.  Monofobia – to lęk przed samotnością, będącą nie tylko brakiem spotkania, lecz niczym innym jak brakiem… dotyku.

Chęć dotykania towarzyszy nam w kulturze, wydawać by się mogło przewrotnie, uprzywilejowującej zmysł wzroku szczególnie w obszarach przestrzeni zdominowanej przez funkcję patrzenia i służącej specjalnie do oglądania – muzeach, galeriach sztuki. Posiadanie narzędzia oglądu zrodziło przeklęty, nie tylko przez dzieci w wieku szkolnym, zakaz „dotykania eksponatów”. Zadziwiające, jak korzystająca z nowoczesnych technologii i na wskroś widzialna, sztuka Dominika Lejmana prowokuje haptyczne doznania.

                     Obrazy „inkorporowane” zwane również „elektrycznymi – obraz malarski stapiający się w jedno z projektowanym na jego powierzchnię obrazem filmowym (wyróżnione właśnie za ową wynalazczość najbardziej rozpoznawalna nagrodą dla artystów „Paszportem Polityki”) –  to widzialność podwójna, podwojona, może nawet do kwadratu. Taka jej postać podważa naszą wiarę w nieomylność wzroku. Stopione ze sobą ściśle obraz malarski i filmowy, przy projekcji dokonywanej przy pełnym oświetleniu dają złudzenie trwania, upływu czasu, ruchu w bezruchu. Udało się bezkolizyjnie połączyć dwa, wydawać by się mogło, nieprzystające, sprzeczne ze sobą media.

                Prezentowane w Galerii „ON” projekcje bezpośrednio na ścianie kontynuują wcześniejszą problematykę. Tym razem projekcja łączy się z architekturą. Lejman nie poprzestaje na kreacji równoległej rzeczywistości (naściennej projekcji), lecz otwiera przestrzeń,  wprowadzając nas w…  powietrze  z  akrobacjami lotniarzy, lub w… wodę zamieszkiwaną przez zwalistą bieługę. Podobnego zabiegu dokonał w, znanej skądinąd, pracy „Odkrycia geograficzne-szpital jako krajobraz małych spektakli” na oddziałach dziecięcych  szpitali w Warszawie, Białymstoku i Nowym Jorku. Ta sama sytuacja mentalna- zamknięcie zwierząt w klatkach zoo i dzieci w szpitalnych salach, sprowokowała artystę do zetknięcia obu rzeczywistości. W pokoju pielęgniarek zagościł tymczasowo tygrys, flamingi na szpitalnym korytarzu a na posadzce jaszczurka. Pomijając podniesienie atrakcyjności miejsca kojarzonego z chorobą i oddaleniem od domu Lejman ponownie stworzył sytuację w rzeczywistości, nie mogącą mieć miejsca,  dopuścił do spotkania, lub raczej, zbudował przestrzeń kontaktu…fizycznego- dotyku  jakim jest przecież łapanie jaszczurki za ogon.

                „Uścisk rąk (…) drobny gest wewnątrz dłoni, kolano, które się nie odsuwa, rozłożone jakby nigdy nic wzdłuż oparcia kanapy ramię, na które głowa innego powoli opada, oto rajski obszar subtelnych i skrytych znaków: niczym święto, lecz nie zmysłów, lecz sensu”[1]– pisał w „Fragmentach dyskursu miłosnego” Roland Barthes.

Kontakt jest sensem. Pomimo monofobii starajmy się.

Marika Zamojska        

                                                                                           

[1] R.Barthes, Fragmenty dyskursu miłosnego, Wydawnictwo KR, Warszawa 1999, s.117.