Agata Zbylut | Jestem niczyja | instalacja, fotografia, obiekty | 2005

kuratorka: Anna Tyczyńska 

 

Wystawa „Jestem niczyja” stanowi kontynuację cyklu prezentacji szczecińskiego środowiska artystycznego w Galerii ON. Autorka prac – Agata Zbylut, od czasu ukończenia studiów w Instytucie Kultury i Sztuki Plastycznej w Zielonej Górze, prowadzi konsekwentną karierę artystyczną, której determinanty będę starał się w niniejszym artykule uchwycić. Jej indywidualna wystawa W pięciu smakach, którą na początku 2000 roku zaprezentowała szczecińskiej publiczności, stanowi być może najważniejszy punkt w jej dorobku. Zadziwiające, iż przez tak długi czas lokalne środowiska artystyczne nie przywiązywały większej uwagi do tematyki związanej z płcią, nie starały się też w żaden sposób komentować dyskursu feministycznego, którego obecność można było zarejestrować w panoramie kulturalnej każdego z większych miast Polski. Wspomnianą wystawę można zatem potraktować jako lokalną manifestację ważnego trendu kulturowego. Jej przestrzeń wystawienniczą stanowiła Galeria Amfilada[1], której ówczesnym kuratorem był Lech Karwowski. Od 2001 roku stanowisko te piastuje sama artystka.

Krytyka feministyczna obecna jest w praktykach polskich artystów już ponad ćwierć wieku. Jedną z pierwszych prób zmierzenia się z tą problematyką, stanowiła przygotowana przez Izabellę Gustowską i Krystynę Piotrowską wystawa Sztuka Kobiet (1980). Warto wspomnieć, iż przestrzenią tej wystawy była właśnie Galeria ON. Okres wzmożonej aktywności ruchów artystycznych związanych z krytyką feministyczną przypada dopiero na ostatnią dekadę. Sztuka tego okresu świadczy o powolnym przesuwaniu się feministycznego akcentu, z obrony „esencji kobiecości”, na penetrację kulturowych obszarów związanych z transgresją płci. Twórczość Alicji Żebrowskiej i Katarzyny Kozyry wskazuje na fakt, iż ruch ten wkroczył w dojrzały etap – wypracował język, którym wybił się z zamkniętego rewiru tematycznego w rozległy świat faktów kulturowych, które interpretował i przepracowywał. Współczesne dociekania dotyczące tożsamości płci lokalizuje się głównie na gruncie symbolicznego ciała – ciała zapośredniczonego w kulturze.

Powstały w opisanym procesie język zostaje zaadaptowany przez Agatę Zbylut dla konstrukcji jej własnych, intymnych sensów, niezwiązanych z żadną nadrzędną ideologią. W sztuce feministycznej interesuje ją najbardziej konwencja, wobec której wypracowuje ironiczny dystans. Ironia ta nie przesłania jednak głębszych warstw znaczeniowych, których tropy wiodą poprzez sztukę krytyczną, wątki egocentryczne, autoerotyczne, na rozdartej tożsamości kończąc. To właśnie kobieca podmiotowość konstytuuje główny problem twórczości Agaty Zbylut. W celu ukazania symbolicznych mechanizmów przemocy obecnych w kulturze popularnej, artystka wykorzystuje fotograficzne reprezentacje, głównie swojego ciała (Jesteśmy milutkie) oraz przedmioty związane z kobiecą codziennością – synergizm tych dwóch sfer służy uprzedmiotowieniu kobiety, uniformizacji jej tożsamości w postaci marketingowego „targetu” (Ewa, Maria, Magdalena).

Wystawę „Jestem niczyja” dominuje ciało artystki – staje się ono obiektem symbolicznego eksperymentu. Jego fotograficzne przedstawienia epatują jarzeniowymi kontrastami, co wywołuje wrażenie prześwietlenia. Równocześnie konwencja fotografii przywoływać może skojarzenia z surową estetyką reklam, których jedynym obiektem inscenizacyjnym jest silnie ucharakteryzowane kobiece ciało. Agata Zbylut wykorzystuje tę strukturę umieszczając w centrum swój naturalistyczny portret (Używane wspomnienia). Rozmazany makijaż, oślepiające światło lampy błyskowej, wyraz twarzy sugerujący pozycję defensywną, zaczerwienione oczy; konfrontacja z „hiperestetyczną” ikoną kobiecego ciała służy podkreśleniu wpływu jaki ma na nas – konsumentów reifikująca kultura oka. Kontrapunktem dla konsumpcyjnego porządku może być również spojrzenie artystki, które przeszywa swą perwersyjną szczerością, gdyż emanuje z martwej przestrzeni dzieła.

Bezpośrednim atakiem na dominację patriarchalnego punktu widzenia we współczesnej kulturze jest obiekt Ponad miarę. Monumentalnie wyolbrzymiona (za duża o dziesięć numerów) suknia ślubna wykorzystana zostaje jako fetysz; element obyczajowej gry mający na celu zaspokojenie społecznych oczekiwań. Podobnie Wspólna pasja, gdzie skulona w pozycji embrionalnej kobieta zostaje porównana z zaszczutym szczeniakiem, poprzez brutalne uwydatnienie analogii w kształcie obu figur, ukazuje w jaki sposób męskie spojrzenie czyni kobiecość kategorią konsumpcyjną. W ten sposób Agata Zbylut podkreśla dychotomię funkcjonującą we współczesnej kulturze – kobieta może być albo „czyjaś”, albo „niczyja”. Taki też sens komunikuje dzieło tytułowe. Wkrada się weń dodatkowo poziom „meta”. Spoglądając z góry na skuloną kobietę, spoglądamy na nią poprzez materię dzieła. Pusta przestrzeń wokół owalnego konturu jej ciała stanowi potencjał czekający na jakąś symboliczną dyfuzję, wypełnienie – być może na zakup samego dzieła. Czyżby żywioł konsumpcyjny, naznaczony patriarchalną polityką pragnienia, zdołał ujarzmić krytykę feministyczną poprzez jej uprzedmiotowienie w postaci dzieła sztuki? Nasuwa się tu cytat z jednego z plakatów Guerrilla Girls – „Gdyby rasizm i seksizm nie były już w modzie, to co byłaby warta twoja kolekcja sztuki?”[2] (1989)

Poczucie dyskomfortu u widza przebywającego w przestrzeni wystawy, świadczyć może o powodzeniu „misji” artystycznej Agaty Zbylut. Dotyka ona zamaskowanego wśród mitów kultury popularnej nerwu, który rozdziera kobiecą podmiotowość poprzez uczynienie z niej: przedmiotu – dobra konsumpcyjnego – seksualnego obiektu. Owe zakłopotanie wywołują przesunięcia znaczeń, subtelne eksperymenty uwydatniające funkcjonowanie stereotypów w naszym doświadczaniu kultury. Symboliczna przestrzeń codzienności powinna być poddawana ciągłej krytyce, bo choć mit ma charakter stabilny, tak znaki, które wytwarza, poprzez swój labilny charakter, maskują się w umykających naszej uwadze mechanizmach. Proces ten uwidacznia chociażby ćwierć wieku sztuki feministycznej w Polsce – pomimo tak wielkiego wysiłku, w swej istocie problem wciąż pozostaje ten sam.

Tomasz Gęstwicki

[1] Wystawa promująca Galerię Amfilada prezentowana była w Galerii ON na początku stycznia br. Reprezentowali ją Jerzy Lipczyński i Agnieszka Rek – Lipczyńska.

[2] Cyt. za G. Dziamski, Sztuka u progu XXI wieku, s.97